środa, 4 stycznia 2012. 09:12 | Kategoria: brak kategorii
tagi: dzień tv

W ciągu ostatniego czasu nie potrafię wrzucić wyżeszego biegu. Wysokie obroty są dla mnie nieosiągalne, a każdy dzień toczy się identycznym monotonnym rytmem. Większość czasu spędzam w domu, chociaż bardzo tego nie lubie, a nawet nienawidze. Pierwsze godziny nowego roku upłynęły mi na walce z własnym organizmem, który wyrażał swoje niezadowolenie z mojego sposobu spędzania nocy sylwestrowej. Gdy już doszedłem do siebie, pierwszą rzeczą którą postanowiłem zrobić i która poprawiła mi nastrój na parę chwil była wizyta w moim pięknym barze. Uśmiech barmanki zadziałał na mnie jak bardzo dobre lekarstwo. Zresztą barmanki to chyba jedyne osoby, które uśmiechają się na mój widok. To są świetne kobiety. Zawsze wiedzą czego w danym dniu mi potrzeba i o czym mają ze mną porozmawiać. Czuje że znają mnie dużo lepiej niż najbliższa rodzina. Może dlatego tak uwielbiam przebywać w barach. Ta atmosfera jest chyba stworzona dla mnie.  

Dziś może jednak tam nie zajrze. Zaplanowałem sobie dzień przed szklanym ekranem, na którym będzie tylko i wyłącznie sport. Chociaż już widze z jaką spotka się to aprobtą ze strony matki. Wytrzymam. Przyzwyczaiłem się już do jej narzekań i lamentów. Zresztą czekają na mnie dzisiaj same przyjemne chwile (oprócz wywodów matki). Już przed południe Tour de Ski. Oczywiście będe gorąco trzymał kciuki za naszą Justynę. A nawet biegi narciarskie pod wpływem emocji potrafię oglądać na stojąco. Kibicuje nie tylko Justynie, ale i pięknej blondwłosej Walkirii, czyli Norweżce Therese Johaug. Pewnie wielu kibiców było mnie gotowych za to zlinczować, włączając w to moich znajomych. Ale ona jest fenomenalna i zdobyła moje serce, swoją wolą walki i ambicją. Po południe spędze ze skokami narciarskimi. Nie wykluczam że moge zasnąć. Ta dysyplina jakoś mnie nie rusza. Spojrzenie na tabele wyników spokojnie mi wystarcza. Ale spróbuję. Na wieczór zostawiłem mecz ulubionej drużyny z ligi angielskiej. Moje Newcastle United podejmować będzie Manchester United. Takie widowisko będzie doskonałym ukoronowaniem dnia bez wizyty w barze (ponoć jak nie zjawiam się tam przez trzy dni to zaczynają sie martwić).

Życzcie mi wielu sportowych emocji, bo na inne w najblizszym czasie nie mam co liczyć.

Tommy Vercetti
piątek, 23 grudnia 2011. 08:55 | Kategoria: brak kategorii
tagi: dzień śnieg

Zaczynam kolejny zimny dzień. Temparatura na zewnątrz -2 stopnie. Tego ranka jestem jednak bardzo zaskoczony jakimkolwiek zainteresowaniem moją poprzednią notką. Musicie wiedzieć że każdy komentarz, zdanie, opinie bardzo sobie cenie.

To nie jest tak że nie lubie świąt. Lubie. Przynajmniej jeszcze rok temu czekałem na te święta, bo w tym roku faktycznie spędze je bardziej sam ze sobą niż z rodziną. Mimo to są momenty w tym „magicznym” czasie kiedy na twarzy pojawia się uśmiech, choćby w środę gdy podczas podróży samochodem gdzie ze oknem sypał śnieg a w radiu usłyszałem... a jakże, oczywiście „last christmas”, kiedy podczas zakupów hipermarkecie ładna śnieżynka z uśmiechem poczęstowała słodyczami (wiem, wiem że za to jej płacą), czy choćby wczoraj gdy odbierałem samochód z warsztatu kiedy to usłyszałem „wesołych świąt” od mechanika. Rzeczywiście takie sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki. Ważne jednak że w ogóle się pojawiają. Rok 2011 nie był dla mnie łaskawy i oczekuje jak najszybszego zakończenia tych 365 dni. Nie oznacza to jednak że czymś sie obwiniam czy użalam się nad sobą. Nie jestem tym typem człowieka. Wiem że muszę działać bo inaczej sytuacja się nie zmieni. Jestem w trakcie rekrutacji do dużej znanej firmy. Niestety jest to prawdziwa selekcja z całej masy kandydatów która trwa i trwa w nieskończoność. Swoje szanse oceniam na ok 2%. Dlatego jednak muszę poszukać sobie czegoś mniej ambitnego przynajmniej na jakiś czas.

Czytałem wczoraj inne blogi. Potrzebuje jednak więcej czasu na przeczytanie kolejnych. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że ja nie jestem poetą, romantykiem czy zwodowym pisarzem. Nie będe tutaj posługiwał się wyniosłymi metaforami, czy innymi tgo typu środkami. Prosty i łatwy tekst. Taki zawsze pisałem. Przed studiami pracowałem w jednej z gazet jako reporter sportowy, a teraz prowadzę serwis internetowy jednej z mniejszych drużyn piłkarskich. Prowadzę ta stronę społecznie i nie biorę za to ani grosza.

Nie będe się zmieniał i pisał tego czego zupełnie nie czuje. A teraz czas zająć sie rozpoczynającym się właśnie dniem... Dziękuję i pozdrawiam.

Tommy Vercetti



2011
grudzień (4)

2012
styczeń (3)
luty (1)



_______________________________

szablonet